
Niemcy nigdy nie interesowały mnie jako kraj do zwiedzania. Absolutnie nie twierdzę, że nie ma tu ciekawych zabytków, atrakcji, interesującej historii, jednak moje ścieżki zawsze wiodły mnie do słonecznych krajów basenu Morza Śródziemnego. Nie znam Niemiec tak jak Francji, Hiszpanii, Portugalii, gdzie czuję się jak w domu, czy Włoch do których uwielbiam jeździć na kawę i aperola. Nie znam dobrze historii, i poza kilkoma miejscami, które zwiedzałam przejazdem „przy okazji”, nie wgłębiałam się w uroki tego kraju. Szczerze mówiąc, to wręcz wątpiłam czy ten kraj może mieć jakikolwiek urok. No… może poza jarmarkami bożonarodzeniowymi, angebotami i szałem zakupowym w Berlinie. Kilka wizyt w Dreźnie, Heidelbergu i setki godzin nudów w Heideparku, który omijam szerokim łukiem. Ale tak się złożyło, że przez kompletny przypadek wylądowałam w całkiem niedalekiej okolicy.
Znajduję się w Dolnej Saksonii i mam okazję poznawać land (do którego sama z własnej woli bym się nigdy nie wybrała). Oprócz kilku okolicznych wiosek i miasteczek, do bardziej znanych miejsc należą: wspomniany Heide Park, Hamburg, Hanower i miasto, do którego zawitałam dzisiaj- Brema (odrębny kraj związkowy, z każdej strony otoczony przez Dolną Saksonię). Tak jak wspominałam, o niemieckich miastach nie mam zbyt dużej wiedzy, nie mam też trzech ton literatury (jak w przypadku innych), zatem mój research zaczynam od informacji w internetach, folderach turystycznych wygrzebanych w informacji turystycznej i takie tam.
Historia
Brema powstała w 787 r. jako biskupstwo założone przez Karola Wielkiego. Miało ono ważny udział w chrystianizacji północnych Niemiec. W X wieku otrzymała prawa targowe i przez kilkaset lat dość prężnie się rozwijała. Rozkwitowi miasta sprzyjała przynależność do Hanzy, do której została przyłączona w połowie XIII w. W XIV wieku Brema otrzymała prawa miejskie, stając się tym samym jednym z największych i najważniejszych ośrodków handlowych w regionie. W 1646 r. uwolniła się spod władzy arcybiskupów i uzyskała status wolnego miasta cesarskiego. Trudny był dla Bremy czas II Wojny Światowej, podczas której została mocno zniszczona przez naloty aliantów. Po wojnie jednak najważniejsze zabytki zostały odbudowane.
Co zobaczyć w Bremie
Stare Miasto
Wizytówką Bremy jest Rynek, na którym mieszczą się najważniejsze zabytki.
Ratusz miasta Bremy składa się z dwóch części: Starego Ratusza z początku XV w., odrestaurowanego w XVII w. oraz Nowego Ratusza wzniesionego na początku XX w.
Stary Ratusz pochodzi z lat 1405-09 i prezentuje styl gotycki. W latach 1596-1612 przeprowadzono restaurację ratusza, którą kierował Lüder von Bentheim. Ratusz wówczas otrzymał nową fasadę w stylu renesansu wezyrskiego od strony rynku. Styl wezyrski jest lokalną odmianą architektury renesansowej i charakteryzuje się m.in. bogactwem detali, okazałymi gzymsami oraz ciągnącymi się od dolnej kondygnacji wykuszami. Fasada powstała zgodnie z planami niderlandzkich architektów renesansu Jana Vredemana de Vries, Hendricka Goltziusa i Jakuba Florisa.


Nowy Ratusz natomiast został wybudowany w latach 1909-1913 w stylu neorenesansowym, a jego twórcą był Gabriela von Seidl.



W czasie nalotów alianckich pod koniec II wojny światowej zniszczone zostało ponad 60% zabudowy Bremy. Jednak udało się ocalić ratusz oraz stojący obok pomnik Rolanda.



Pomnik znajduje się przed główną fasadą ratusza, ma wysokość 12 metrów i przedstawia słynnego rycerza Rolanda (bratanka Karola Wielkiego), którego znamy z francuskiego eposu rycerskiego pt. Pieśń o Rolandzie. Pomnik powstał w 1404 roku jak symbol niezależności miasta i silnego ośrodka handlowego. Umieszczony na tarczy rycerza napis: „Wolność oto wam daję”, odnosi się do nadanego Bremie cesarskiego przywileju. Postać zwrócona jest twarzą do katedry, co w ówczesnych czasach było protestem przeciw ograniczeniu suwerenności miasta przez biskupów.
Pomnik Rolanda wraz z Ratuszem stanowią najcenniejsze zabytki Bremy i wpisane są na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Przy zachodniej stronie ratusza, znajdziemy jeszcze jeden ważny symbol tego miasta – pomnik muzykantów z Bremy, upamiętniający jedną z baśni braci Grimm. Bohaterowie opowieści: osioł, pies, kot i kogut musieli uciekać ze swoich gospodarstw, gdyż groziło im niebezpieczeństwo. Postanowili udać się do Bremy w poszukiwaniu lepszego życia. Po długiej podróży dotarły do samotnej chaty. Ustawiły się jedno na drugim pod oknem i w środku zobaczyli ucztujących zbójników. Zwierzęta postanowiły wykurzyć łotrów i zaczęły wydawać charakterystyczne dla siebie odgłosy jednocześnie: osioł zaczął ryczeć, pies szczekać, kot miauczeć a kogut piać. Następnie wszyscy czworo wpadli do izby. Wystraszeni rozbójnicy uciekli, a zwierzęta zamieszkały w ich chacie.

Kolejną perełką bremeńskiego rynku jest Katedra Św. Piotra, której historia sięga wczesnego średniowiecza. Wybudowana została w stylu romańskim, ale z czasem przebudowano ją w duchu gotyckim. W XIV wieku dobudowano do niej boczne kaplice, a pod koniec XVI wieku przebudowano na późnogotycki kościół halowy. Najcenniejszym elementem wyposażenia świątyni jest XIII wieczna chrzcielnica. Warto zwrócić również uwagę na: rokokową ambonę, , przepiękne witraże, zabytkowe vbstalle, XIII wieczną rzeźbę myszy katedralnej, a także ołowianą kryptę, gdzie złożone są zmumifikowane zwłoki ludzkie, zachowane w bardzo dobrym stanie- kilka z nich jest wyeksponowanych w otwartych trumnach.

Na Marktplaz oprócz katedry znajduje się Kościół Najświętszej Marii Panny, który należy do kościoła luterańskiego. Świątynia jest drugim po katedrze najstarszym kościołem w Bremie. Jej powstanie datuje się na XI wieku, a jej pierwszym patronem był święty Wit. W kolejnym wieku kościół przebudowano na bazylikę i nadano mu nowe wezwanie oraz styl gotycki. Podczas II wojny światowej kościół ucierpiał w wyniku pożaru. Został odbudowany w latach 60-tych według planów architekta Dietera Oesterlena. Najważniejszą zmianą, jaka miała miejsce, było skucie średniowiecznych tynków i resztek malowideł ściennych oraz odsłonięcie nagich, kamiennych ścian. W miejsca powybijanych okien wstawiono witraże francuskiego artysty Alfreda Manessiera. Taki stan kościoła zachował się do chwili obecnej.



Brema to nie tylko reprezentacyjny rynek. Będąc w tym mieście, koniecznie należy się udać do jego najstarszej dzielnicy Schnoor. Jest to labirynt wąskich uliczek, przy których znajdują się bajecznie kolorowe domki z muru pruskiego, wybudowane głównie w XV i XVI wieku. Najstarsze znalezione pozostałości budowli pochodzą z XIV wieku. Nazwa dzielnicy nawiązuje prawdopodobnie do faktu, że domy są ustawione w sposób, który może się kojarzyć z perłami nawleczonymi na sznurek. Schnoor z języka dolnoniemieckiego oznacza Schnur (sznurek). Ta część miasta jest starą dzielnicą rybacką, położoną tuż nad Wezerą. Od zawsze była miejscem, gdzie mieszkali rzemieślnicy, a odwiedzający mogli tam zdobyć dzieła sztuki, wyroby rzemieślnicze oraz ręcznie robione złoto. Tak pozostało do dziś. Schnoor słynie z licznych sklepików z pamiątkami, rękodziełem oraz klimatycznych kawiarni i restauracji.
Na obrzeżach dzisiejszej dzielnicy Schnoor wybudowano również klasztor franciszkanów, z którego pozostał jedynie kościół St. Johann i jest jednym z cennych zabytków Bremy. Na początku XX wieku, Schnoor stał się dzielnicą biedoty. Obecnie jest to jedna z największych i najbardziej klimatycznych atrakcji Bremy.



















