Wiosna Ludów, wojna krymska i klęska Rosji przyczyniły się częściowo do rozbudzenia dążeń zjednoczeniowych we Włoszech i Niemczech. W sprawy włoskie zamieszała się Francja, która uchodziła wówczas za źródło destabilizacji w Europie. W 1848 roku na czele Republiki Francuskiej stanął bratanek Napoleona I – Ludwik Napoleon Bonaparte. W 1851 roku dokonał zamachu stanu i przejął pełną władzę w państwie. Następnie jako Napoleon III przyjął tytuł cesarski. Napoleon III z jednej strony snuł idee liberalnego narodu, z drugiej zaś zafascynowany był polityką swojego wielkiego stryja. Kierując się pragnieniem wzmocnienia pozycji Francji na arenie międzynarodowej, Napoleon III zaangażował się w wojnę krymską (po stronie Turcji), a następnie w sprawy włoskie, co przyczyniło się do głębszych zmian w Europie. Nastąpił wieloletni proces zjednoczenia Włoch, który zakończył się proklamowaniem Królestwa Włoch w 1861 roku.

Kolejną wielką zmianą w Europie miało być zjednoczenie Niemiec, którego obawiano się już na Kongresie Wiedeńskim. W 1862 roku urząd kanclerza Prus objął Otton von Bismarck, który pod pretekstem wojny z Danią skłonił do współpracy Austrię (której porażka we Włoszech dała Prusom sporą przewagę). Po pokonaniu Danii Bismarck sprowokował do konfliktu Austrię i państwa Związku Niemieckiego, a że była to część jego planu i był do tego doskonale przygotowany, rozgromienie Austrii nie było dla Bismarcka większym problemem (Bitwa pod Sadową). Na porażce Austrii skorzystało Królestwo Włoch, bowiem wzbogaciło się o Wenecję. Austria zajmuje się swoją polityką wewnętrzną, powstają Austro-Węgry, rozwiązany zostaje utworzony na kongresie wiedeńskim Związek Niemiecki, a my przechodzimy do Francji…

Francja Napoleona III pozostała ostatnią przeszkodą stojącą na drodze do zjednoczenia Niemiec. Od czasów Ludwika XIV, Francja wolała mieć na wschodniej granicy kilkanaście niegroźnych państw, niż jedno mocne i nie mogła dopuścić do powstania potężnych Niemiec. Bismarck podstępem sprowokował Napoleona III do wypowiedzenia wojny. Pretekstem był tron hiszpański, o który Francja już walczyła z Habsburgami, a teraz obawiała się, próby osadzenia na nim niemieckiej rodziny. Jedną z przyczyn wybuchu wojny francusko-pruskiej był tzw. „depesza emska”. Napoleon zaniepokojony pogłoskami, które mówiły o obsadzeniu na hiszpańskim tronie przedstawiciela rodziny Hohenzollernów, wysłał do Wilhelma I posłów w celu wyjaśnienia sprawy. Monarcha Prus, który nie miał pojęcia o planach swojego kanclerza, odesłał posłów z informacją, że nic takiego nie ma miejsca, a następnie powiadomił o zaistniałej sytuacji Bismarcka. Kanclerz rozgniewany takim obrotem spraw, postanowił upokorzyć Napoleona III i przeredagował depeszę w sposób, który ośmieszał cesarza. Dokument pojawił się w prasie niemieckiej i wywołał wielkie oburzenie Francji, która zbyt pewna siebie wypowiedziała wojnę Prusom. Celem Napoleona III Bonaparte było wzmocnienie Cesarstwa Francuskiego, ale był to najgorszy z możliwych momentów, do prowadzenia wojny. Francja była do tego kompletnie nieprzygotowana, wojsko francuskie było źle dowodzone, nienależycie uzbrojone, bez konkretnej strategii. Tak (nie)przygotowana, ale zuchwała stanęła przeciw doskonale wyszkolonym, nowoczesnym wojskom pruskim, do których dodatkowo w wyniku odruchu solidarności przyłączyły się państwa niemieckie. Prusy potrzebowały dwóch miesięcy na pokonanie Drugiego Cesarstwa. Zdobyły Metz oraz Sedan i wzięli do niewoli 100 tysięcy Francuzów wraz z cesarzem Napoleonem III. Nastąpił upadek II Cesarstwa i 4 września 1870 roku proklamowano III Republikę. Prusacy otoczyli Paryż. Mimo podjętych prób zorganizowania pomocy (przez Léona Gambettę) nic nie było w stanie pomóc otoczonej stolicy. Przyszła sroga zima, nastąpił wielki głód, w wyniku którego paryżanie zjadali zwierzęta z paryskiego ogrodu zoologicznego, a następnie żywiono się szczurami (mój kolega przewodnik po Paryżu, zawsze zaznaczał, że wykwintnie przygotowywanymi przez paryskich kucharzy), wielu ludzi umierało, tracono nadzieję na jakąkolwiek pomoc. Podjęto decyzję o kapitulacji. Rząd francuski, na którego czele stał Louis Thiers, przyjął 26 lutego 1871 roku propozycje pokojowe pruskiego kanclerza Bismarcka. Ostatecznie wojna zakończyła się 10 maja 1871 roku podpisaniem traktatu pokojowego we Frankfurcie. Skutki nieprzemyślanej wojny były dla Francji bolesne: obalenie cesarstwa i ustanowienie republiki, wypłata na rzecz Prus ogromnej kontrybucji oraz utrata bogatych regionów Alzacji i Lotaryngii. 1 marca odbyła się w Paryżu defilada wojsk pruskich, które następnie wycofały się na prowincję. Lud paryski przyjął kapitulację za zdradę narodową. Swoje niezadowolenie wyrażali również członkowie Gwardii Narodowej (powołanej do obrony Paryża). Rząd francuski postanowił odebrać armaty, które pozostały w posiadaniu Gwardii Narodowej po oblężeniu, jednak gwardziści i paryżanie odmówili ich oddania. Thiers postanowił je odebrać siłą. Sam spodziewając się kłopotów, przeniósł swój rząd do Wersalu, a do Paryża wysłał wojska w celu odebrania armat.

Akcja jednak zakończyła się niepowodzeniem. Aresztowano, a następnie rozstrzelano dowódcę wojsk gen. Claude Lecomte’a oraz gen. Clementa Thomasa. Armia się wycofała, a część żołnierzy zasiliła szeregi Gwardii. 28 marca 1871 roku proklamowano Komunę Paryską. Rewolucjonistów było około 200 tysięcy, natomiast Thiers miał do dyspozycji około 20 tysięcy żołnierzy.
Dlaczego zatem komuna została stłumiona?
Historycy uważają, że komunardzi byliby w stanie swobodnie pokonać rząd Thiersa, ale nie mieli odpowiedniego dowódcy, który pokierowałby ich na Wersal i wydał odpowiednie dyspozycje. W mieście panowała dezorganizacja, a władze dopiero się formowały. Thiers miał świadomość tych zaniedbań, wiedział też, że zapał komunardów wkrótce opadnie, gdyż kończy im się żywność, a bez dostaw nie będą w stanie zbyt długo stawiać oporu. Robiąc swoje, podpisał w Wersalu wspomniany pokój z Prusami 20 maja 1871 roku na niekorzystnych warunkach przyjętych w lutym, a następnie przystąpił do ataku. Po podpisaniu pokoju z Prusami, do armii francuskiej wrócili pojmani pod Sedanem jeńcy, którzy zasilili szeregi wersalczyków, zatem armia Thiersa przybrała na sile. Ruszając do Paryża, przygotowani byli na zacięte walki, tymczasem okazało się, że nie było żadnych fortyfikacji, przeciwnicy nie zdążyli przygotować żadnych barykad. Swobodnie przedostali się do miasta przez niestrzeżoną bramę Point-du- Jour. Kolejnego dnia było już w Paryżu około 50 tysięcy żołnierzy armii narodowej. Armia komuny nie była, tak liczna, jak mogłoby się wydawać. Mimo że, podaje się około 200 tysięcy gwardzistów, to zdolnych do walki było ich około 20 tysięcy. Komunardzi zorientowali się zbyt późno, że zostali zaatakowani, i zaskoczeni poddawali się bez walki albo desperacko bronili na szybko stworzonych barykadach. Zgodnie z rozporządzeniem Thiersa byli masowo rozstrzeliwani. Nie brano jeńców, nie sprawdzano tożsamości, celem było rozstrzelanie jak największej ilości buntowników. Szacuje się, że zamordowano bez sądu około 30 tysięcy ludzi, a wiele kolejnych skazano na śmierć po upadku komuny, bądź deportowano. Najbardziej krwawe sceny rozgrywały się na Montmartrze.


Ostatnimi punktami obrony były cmentarz Père-Lachaise oraz robotnicza dzielnica Belleville.

Podczas walk w Paryżu nastąpiły wielkie zniszczenia. Spalono renesansowy ratusz Hôtel de Ville (odbudowany), pałac Tuileries, Pałac Sprawiedliwości, budynki przy Rue de Rivoli. Planowano podpalić również katedrę Notre-Dame, jednak okazało się to niemożliwe.



28 maja rząd Komuny podał się do dymisji, natomiast dzień później upadł ostatni bastion obrony, fort Vincennes.
Należy wspomnieć, że W Komunie brało udział około 400-600 polskich emigrantów. Najbardziej znani to Jarosław Dąbrowski – naczelny dowódca wojsk Komuny Paryskiej, który zginął na barykadzie w dzielnicy Montmartre oraz Walery Wróblewski- generał Komuny Paryskiej, przeżył rozruchy, a po upadku Komuny, przedostał się do Londynu. Został skazany zaocznie przez francuski trybunał na śmierć. W rzeczywistości umarł 5 sierpnia 1908 w Ouarville i zgodnie z życzeniem pochowano go wśród towarzyszy walk na cmentarzu Père-Lachaise.
Koniecznie trzeba wspomnieć, o Florianie Trawińskim, który będąc komisarzem resortu kultury i sztuki przy Komunie Paryskiej odwiódł komunardów od podpalenia Luwru.








