Dziś doszłam do granic wytrzymałości. Jeszcze pół dnia i wylądowałabym w psychiatryku 🥴🥴🥴 A ze psychiatryki przemianowane na oddziały zakaźne, to nie otrzymałabym pomocy, co mogłoby się okazać nieprzewidywalne w skutkach 🤪🤬🤢🤯. Zatem co następuje:
📌 Spakowałam moją torbę zgodnie z planem (normalnie powinnam się pakować na wyjazd) Ruszyłam na dworzec i koleją 🛤🚂🚉 udałam sie na moje “Zielone Wzgórze” 🏡🏡🏡 gdzie będę szukać inspiracji 💡💡💡 wdychać świeże powietrze 💨🌤, chodzić na spacery 🚶♀️🚶♀️🚶♀️ relaksować się 🧘♀️ i zbierać energie
📌 Rano w cudownym nastroju kawka w ogrodzie w przemiłym towarzystwie dwóch wariatów 🐕🐕🐶
📌 Spacer do lasu 🌳🌳🌳 i podziwianie budzącej się do życia przyrody 🌷🌱🌿🌺🐞🐝🦆🏵. Może we mnie się niebawem zbudzi jakiś nowy super plan
📌 Salon piękności z moja kochana siostrunia, którą zrobiła mi śliczne paznokcie 💅💅💅
📌 Wieczorem winko z mamusią 🍷🍷🍷
I tak minął dzień. Może nie do końca tak, jakby było na planowanym wyjeździe do Barcelony, ale mogę sobie wyobrazić, że pojechałam do jakiegoś miłego spa 🙂










